OGÓLNE

Przynależność klubowa a bpk w Europie.


Jeśli chodzi o kwestię przynależności klubowej w innych krajach, która jest niezwykle aktualna również u nas, to prawidłowość jest taka, że rozwinięte kraje europejskie preferują inne rozwiązania niż kraje rozwijające się. Zauważalne jest, że w krajach wysoko rozwiniętych typu Belgia, Holandia, Francja czy Niemcy status zawodników bez przynależności klubowej nie istnieje. Tak więc, aby brać czynny udział w rywalizacji sportowej konieczne jest zrzeszenie w klubie sportowym, który jest członkiem związku. Wyjątkiem w tej mierze jest Wielka Brytania, z tym że system brytyjski jest tak różny od kontynentalnego, że jego recypowanie na grunt polski jest w zasadzie niemożliwe. Wynika to głównie z jego skomplikowanej struktury, co w Polsce nie sprawdziłoby się, bo popularność naszego sportu nie jest aż tak wielka. Większość federacji nie dopuszcza zatem możliwości startowania bez zrzeszenia w klubach. Dla przedstawicieli tych krajów nasz polski system przewidujący status zawodnika bpk jest niezrozumiały i budzi zdziwienie. Odpowiedź na pytanie czy nie uważają, że brak możliwości współzawodnictwa bez przynależności stanowi dyskryminację jest jednoznaczna. Za organizację sportu w danym kraju każdorazowo odpowiadają związki jeździeckie, które podobnie jak u nas działają w formie stowarzyszenia. Jeżeli ktoś nie godzi się na zasady i reguły ustalane przez ten związek nie musi być jego członkiem i nie musi brać udziału w rywalizacji proponowanej przez ten związek. Każdy natomiast może zrzeszyć się w jakiejś innej organizacji lub założyć swoją odrębną organizację, która w odmienny sposób ustali reguły rywalizacji (poza tymi które ustawodawca przyznaje na wyłączność Narodowego Związku Sportowego). Prezentowane podejście wynika przede wszystkim z siły związku i jego roli w organizacji sportu. W tych krajach nikt nie neguje celowości i zasad działania związków, ale wynika to przede wszystkim z tego, że związki te funkcjonują w sposób dużo lepszy niż związek w Polsce. Przykładem dobrego funkcjonowania jest chociażby prowadzenie szczegółowej statystyki opartej na realnych danych. Każdy z przedstawicieli reprezentujących poszczególne związki dysponował szczegółową statystyką dotyczącą tego jak duża liczba ludzi jest zaangażowana w jeździectwo w danym kraju, jaki procent stanowi jeździectwo wyczynowe, jaki procent stanowi młodzież oraz jakiej płci, jaka jest liczba koni w ogóle, oraz jaka jest liczba koni biorąca udział w rywalizacji wyczynowej itp. Statystyka odgrywa istotną rolę we wszystkich związkach, o czym świadczy chociażby to, że statystyki wszyscy zaczynali swoje prezentacje. Nasza federacja niestety nie dysponuje tak pełnymi danymi jaki inne kraje, co znacznie utrudnia nawet porównanie potencjału jeździeckiego jakim dysponujemy. Wydaje mi się, że w tej mierze warto wziąć przykład z zachodu, bo na podstawie danych inni tworzą plany i wyciągają odpowiednie wnioski. Największą rolę powinny odgrywać tutaj okręgowe związki jeździeckie, które są najbliżej zainteresowanych i mają realne możliwości przeprowadzenia czegoś w rodzaju spisu powszechnego.

Jeśli chodzi o kwestię przynależności to jestem zdania, że nie powinniśmy utrzymywać statusu zawodnika bpk w dalszej, bliżej nieokreślonej przyszłości. Na polu sportowym i organizacyjnym to kluby powinny uczestniczyć w życiu związku. Moim zdaniem dyskusja o legalności podnoszenia opłat dla zawodników bpk czy też w ogóle kwestia przynależności powinna zmierzać raczej do szukania kompromisu w tej kwestii, niż do zaogniania sporu. Oczywiste jest, że szybkie zastąpienie statusu bpk klubami nie jest proste, a nawet nie jest wskazane i powinno przebiegać stopniowo. W okresie przejściowym konieczne jest utrzymanie bpk, ale dalszy rozwój tej instytucji nie jest moim zdaniem wskazany, jako hamujący rozwój. Oczywiste jest, że jednostka nawet najwybitniejsza nie ma takiej mocy sprawczej jak dobrze zorganizowana grupa, oczywiście warunkiem jest dobre zorganizowanie grupy, a więc klubów. Tutaj należy poszukiwać roli federacji, której zadaniem powinno być wspieranie, rozwijanie, ale też nadzorowanie struktur klubowych. Bez wątpienia również na gruncie prawa polskiego narodowe związki sportowe zajmują szczególną rolę w kwestii organizacji życia sportowego. Mimo, że funkcjonują one w ramach prawnych zakreślonych dla stowarzyszenia, to ich działalność regulowana jest przede wszystkim ustawą o sporcie, nie zaś ustawą o stowarzyszeniach. Prawo o stowarzyszeniach stosujemy do naszych klubów oraz federacji tylko posiłkowo i tylko wtedy, gdy dana kwestia nie jest regulowana poprzez ustawę o sporcie. To właśnie rozwiązanie wskazuje na daleko idącą samodzielność związku i jego odrębność od „zwykłych” stowarzyszeń. W związku z tym również warunki prawne i zakres ich działalność jest inny, szerszy niż zakres działalności innego stowarzyszenia. W literaturze prawa sportowego oraz orzecznictwie Sądów europejskich, ale również polskich przyjmuje się, że relacje między zawodnikami a klubami oraz między klubami a federacją oparte są na relacjach właściwych dla prawa cywilnego, a więc prywatnego. Nie ma tutaj zbyt wiele miejsca na odgórne sterowanie działalnością związku przez administrację państwową. Wskazuje na to wprost ustawa o sporcie w art. 16 ust. 2, zgodnie z którym nadzorem ministra właściwego do spraw kultury fizycznej nie są objęte decyzje dyscyplinarne i regulaminowe władz polskich związków sportowych związane z organizacją i przebiegiem współzawodnictwa sportowego. Związek działa zatem w sposób autonomiczny. Oparcie wzajemnych stosunków na podstawie regulacji właściwych dla prawa cywilnego skutkuje tym, że najistotniejsza dla tych stosunków jest wola stron i wzajemna chęć do podejmowania współpracy, która oczywiście musi być ekwiwalentna i równa dla obu stron tego stosunku. Rażąca nierówność praw i obowiązków stron nawet w stosunku cywilnoprawnym może podlegać kontroli, zatem działalność związku jest ograniczona. W kwestii natomiast chociażby opłat licencyjnych ponoszonych przez zawodników bpk, które są wyższe niż w przypadku zawodników zrzeszonych, w mojej ocenie nie ma nic naruszającego przepisy ustawy. Zawodnicy bpk nie są przecież członkami związku i nie posiadają praw takich jak członkowie. Nie może więc dziwić, że związek przewiduje preferencyjne opłaty dla swoich członków, a wyższe dla osób nie będących członkami, którym jednocześnie jedynie umożliwia się współzawodnictwo w rywalizacji prowadzonej przez ten związek. Zgodnie z art. 8 ust. 1 członkiem polskiego związku sportowego może być klub sportowy, związek sportowy oraz inna osoba prawna, której statut, umowa albo akt założycielski przewiduje prowadzenie działalności w danym sporcie. Ustawodawca nie przewiduje zatem indywidualnego członkostwa w związku, aby to było możliwe konieczna jest zmiana ustawy, co jest mało prawdopodobne w tym zakresie. Jedyną drogą, aby być członkiem związku jest bycie członkiem klubu, który jest członkiem federacji. Polski ustawodawca przewiduje więc jedynie pośrednie członkostwo w związku osób indywidualnych i w zasadzie jedynie poprzez kluby. Wydaje się, że nie ma natomiast przeszkód, aby zawodnicy bpk byli członkami okręgowych związków jeździeckich, które są członkami PZJ. Takie rozwiązanie umożliwiłoby członkostwo w PZJ tym zawodnikom i mogłoby być dobrym rozwiązaniem przejściowym. Powyższa struktura w mojej ocenie jest jasna. Różnicowanie opłat (przyjęte również w innych krajach) jest dopuszczalne, biorąc pod uwagę samodzielność związku i przyjęte u nas rozwiązania ustawowe. Patrzenie na ten problem jedynie przez pryzmat ustawy o stowarzyszeniach jest błędne. Znajomość ustawy o sporcie i przede wszystkim wiedza jak funkcjonuje sport w Europie nie pozwala na stawianie odmiennych wniosków. Nie jestem przeciwnikiem bpk i uważam, że przez jakiś czas instytucja ta powinna dalej funkcjonować, chociażby dlatego, że warunki funkcjonowania klubów w Europie, a u nas są kompletnie różne, nie tylko w sferze finansowej, ale chyba przede wszystkim w sferze organizacyjnej. W Polsce mamy stosunkowo mało nowoczesnych klubów jeździeckich opartych na zasadach rynkowych, większość z nich stanowi pozostałość minionego systemu, co bez wdrożenia niezbędnych zmian organizacyjnych z góry skazuje te kluby na niepowodzenie. Myślę jednak, że ramy funkcjonowania bpk powinny zostać jasno określone. W tej kwestii potrzebna jest mediacja zainteresowanych stron, bo droga przez ministerstwo wydaje mi się mało skuteczna. Oczywiście może być inaczej, być może doraźnie w drodze regulacji administracyjnej minister pokusi się o interwencję w związku, niemniej będzie to krótkotrwałe i na dłuższą metę nieskuteczne. Więcej na ten temat w kwietniowym numerze Koni i Rumaków.

Możesz również polubić…

1 komentarz

  1. Dominika says:

    A co uważasz o kwestii zmiany barw klubowych (skoro do klubu przystąpienie jest dobrowolne i jest naszym własnym wyborem), opłaty za to lub w przypadku braku porozumieńia stron niemożności startowania przez rok czasu? Uważam, ze te regulacje mało wspólnego maja z wolnością wyboru 😉

Skomentuj Dominika Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *